Podczas V Konwentu zaprezentowało się 50 nowych winnic. Fot. firstlife.pl

Podczas V Konwentu zaprezentowało się 50 nowych winnic. Fot. firstlife.pl

Pięć lat temu, kiedy odbywał się I Konwent Polskich Winiarzy organizatorzy martwili się o to by prezentowane na nim wina nie zaszkodziły degustatorom. Winnic było wówczas w Polsce kilkanaście, a jakość trunków odbiegała nieco od powszechnie uznanych standardów.

Obecnie przybywa kilkadziesiąt winnic rocznie,  w sumie jest ich ok 500. Są już wśród nich w pełni profesjonalne,  prowadzone  na najwyższym światowym poziomie.
Podczas V Konwentu zaprezentowało się 50 nowych winnic. Różnego rodzaju win poddawanych degustacjom było dziesiątki.
Dla dużej rzeszy wielbicieli win, właśnie te pieczołowicie dopieszczone trunki z Polskich winnic są nie lada gratką. Polskie wino staje się modne. Pijemy coraz więcej win, i wreszcie po tych Francuskich, Chilijskich, Kalifornijskich chcemy spróbować naszych własnych – Polskich.

I tu pojawia się jeden, duży problem.
Gdzie je kupić? Nie do końca dobrze postawione pytanie. Oczywiście są już w sprzedaży wina naszych rodzimych producentów – ot choćby Jaworek czy Płochockich.
Brawa dla nich i dla reszty winiarzy w Polsce, którzy posiadają możliwość legalnej sprzedaży.
Brawa za to, że udało się im przejść te wszystkie procedury (rejestracja winnicy, rejestracja win, koncesja, pozwolenia, inspekcje itd…) Szkoda, że tych szczęśliwców można policzyć na palcach jednej ręki.

A co mają robić ci, którzy nie mają w sobie tyle determinacji?

Cóż, wiadomo – mogą sprzedawać „pod stolikiem” – ale czy o to w tym chodzi?
Naprawdę żenujący był widok Zielonogórskich wystawców rozglądających się niespokojnie, kiedy to przybyli na festiwal wina goście chcieli zakupić butelkę trunku. Oczywiście udawało się dokonać transakcji, naturalnie bez paragonu i akcyzy na butelce.
To jest prawdziwy problem Polskich winiarzy. Nie zimny klimat, nie technologia, nie brak wiedzy.
Z tym wszystkim nauczyli się już obcować i tworzyć naprawdę już dobre wina.
Ale tu nasuwa się pytanie – co ma zrobić właściciel 0,5h winnicy który wyprodukuje z jej owoców
3-4 tysięcy butelek dobrego wina?
Chyba to samo co rolnik posiadający dwie krowy w swoim gospodarstwie. Mleka z nich nie sprzeda, bo dojarek brak, no i oczywiście wg Unii obora zbyt ciasna. Mleko więc rolnik wylewa, bo sprzedać go nie jest w stanie. Sprzedaje więc krowy i tak pozbywa się kłopotu.
Oby do takiej sytuacji nigdy nie doszło wśród naszych winiarzy.


To nie jedyny problem.

Co z dopłatami? Temat rzeka. Oczywiście wielu próbowało. Ale tu też prawo nie jest dla rodzimych winiarzy klarowne i łatwe do przejścia.

Cieszy oczywiście fakt, że tak wielu pojawia się nowych entuzjastów uprawy winorośli. Dobrze, że prawo już uległo zmianom, bo poprzednie przepisy były jeszcze gorsze.Wspaniale, że tworzą się nowe związki winiarskie, a tym które już istnieją szybko przybywa nowych członków. Lecz oprócz degustacji, omawiania problemów upraw, należy nieco więcej czasu poświęcić na kolejną zmianę ustawowego prawa.

Do tego tematu z pewnością wrócę.

Marcin Wołoszczak

Zdjęcie http://firstlife.pl/

SHARE IT: